DORTP.TV | Dacia | Renault | Outdoor | Events
Duster Off-Road Team Poland | współpraca i reklama: kontakt@dmcreative.pl
Search
Byliśmy na Dacia Camp

Bliskie spotkanie z The Sandriders! Byliśmy na Dacia Camp

Dacia na Nürburgringu? Brzmi nieco groteskowo, choć faktycznie się wydarzyło. Absolutnie nie dziwiło nas, że to zestawienie wywoływało początkowo ironiczny uśmiech, kiedy chwaliliśmy się na jaką imprezę zmierzamy. Ale mało kto wie, że Dacia odnosi ogromne sukcesy w motosporcie. Nie mówimy jednak o wyścigach torowych, a o ekipie Sandriders, która wielokrotnie triumfowała w Mistrzostwach Świata FIA oraz w Dakarze. Nie mówimy też o legendarnym torze Nürburgring, a leżącym nieopodal torze Offroadpark Nürburgring. To właśnie tam odbyła się – wyjątkowa z punktu widzenia miłośników rumuńskiej marki, impreza – Dacia Camp.

Na wydarzenie wybraliśmy się dzięki zaproszeniu od Renault Polska. Na drogę otrzymaliśmy Dacię Bigster Extreme z pakietem sleep – która przez kolejne kilka dni była naszą bazą hotelową. O Bigsterze w wersji Jurney, czyli bardziej bulwarowej – pisaliśmy niedawno. O naszych wrażeniach po przygodzie z wersją Extreme z napędem 4×4 – przeczytacie w osobnym artykule.

Dacia Camp

Na kilkudniową imprezę dotarliśmy do Niemiec jako jedyna ekipa z Polski. Na terenie Offroadpark zostaliśmy ulokowani naszym Bigsterem w strefie VIP, który de facto był skupiskiem modeli pokazowych, wyposażonych w gadżety serii Dacia InNature – zabudowy, namioty, itp.
Poza strefą był teren udostępniony odwiedzającym, na którym odbywały się drobne konkursy, smażył grill, a w każdym zakamarku parkingu ulokowane były wszystkie modele z gamy Dacii, w niemal każdej konfiguracji. Nie brakło też strefy chill, gdzie można było odpocząć i oglądać na żywo relację z pobliskiego wyścigu ADAC 24h Nürburgring.

Dacia Duster to nie terenówka!

Sercem całej imprezy była ogromna ciężarówka, charakterystyczna dla rajdowych ekip, obok której ulokowany był niewielki namiot. To właśnie pod nim skrywał się największy skarb całego wydarzenia – prawdziwa, rajdowa, Dacia Sandrider – dokładnie ta sama, która triumfowała w Dakarze!

The Sandriders

Lekka konstrukcja, 360 koni z 3-litrowego V6 i 539Nm – te parametry robią wrażenie. Kiedy obsługa rano odpaliła silnik – jego mruk wywołał przyjemny dreszcz. Ale to auto nie miało tylko mruczeć i wyglądać – jego zadaniem było dostarczyć niezapomnianych emocji. Dokładnie tak! Można było zaliczyć w roli pilota niezapomnianą przejażdżkę tym rajdowym potworem. Oczywiście jak przystało na co-drivera – trzeba było włożyć strój rajdowy, kominiarkę i kask – aby choć odrobinę zakosztować prawdziwego rajdowego klimatu. A kiedy za kierownicą siadał Sebastien Loeb lub Cristina Gutierrez – można się było spodziewać prawdziwej jazdy bez trzymanki! Dokładnie ta dwójka, zdobywcy wielu tytułów za kierownicą Dacii w ekipie The Sandriders, była gwiazdami całego wydarzenia. Dostarczyli prawdziwych rajdowych wrażeń i nie uciekali od rozmów i fotek. Prawdziwa gratka nie tylko dla miłośników rumuńskiej marki.

Nurburgring

Offroadpark okazał się idealnie dobrany miejscem – strome podjazdy i zjazdy, długie proste odcinki i ostre zakręty w które Sebastien i Cristina wchodzili swoim Sandriderem bokiem. Prawdziwy wachlarz wszelakich przeciążeń gwarantował skoki adrenaliny! Kiedy Sandrider skończył przejazdy – można było wsiąść do Dacii Duster lub Bigster i pojechać nimi na tor, którym chwilę temu śmigała rajdówka!

Test Dacia Bigster – kilka dni przez autostrady i szutry

Równolegle do Dacia Camp odbywał się legendarny, 24-godzinny, wyścig na torze Nürburgring. Zaskoczył nas rozmach tej imprezy i to, jakim jest magnesem dla miłośników motoryzacji. Ścisk na parkingach czy polach namiotowych w okolicy oraz ilość równoległych imprez były oszałamiające. Po zakończeniu szaleństwa na torze off, korzystając z „otoczki”, ekipa Dacii postanowiła zrobić objazdówkę na bulwar pod torem. Puszczono przodem Sandridera, a za nim kolumnę kilku modeli producenta. Oczywiście rajdówka jechała za safety-carem jako auto nie dopuszczone do ruchu drogowego. Widok samochodu wyścigowego wyprzedzającego zwykłe osobówki na drodze był naprawdę szalony. Niestety, niemiecka policja popsuła zabawę, tuż przed torem przepuszczając Sandridera ale zatrzymując kolumnę, co pokrzyżowało nam szyki na fajne fotki na bulwarze pod Nurburgring.

Na koniec

Dacia Camp okazał się wydarzeniem zorganizowanym ze sporym rozmachem, a obecność znanych nazwisk i równoległy legendarny wyścig nieopodal – tylko potęgowały to wrażenie. Aby się dostać do Nurburga musieliśmy pokonać ponad 1000km, tyle samo czekało nas w drodze powrotnej, ale krótko mówiąc – było warto. Wrażenia i wspomnienia pozostaną na długo. Liczymy, że Dacia zorganizuje imprezę o podobnym rozmachu na naszym rodzimym rynku. Na pewno, na ile możemy, będziemy za tym lobbować. A więcej zobaczycie na filmie!

Facebook
Telegram
WhatsApp
Email
Print

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...a może to też Cię zainteresuje: