DORTP.TV | Dacia | Renault | Outdoor | Events
Duster Off-Road Team Poland | współpraca i reklama: kontakt@dmcreative.pl
Search
Gotowanie w terenie od konserwy po ramen w lesie

Gotowanie w terenie – od konserwy po ramen w lesie

W trasie gotowanie to nie tylko kwestia głodu. To często jedyny moment, kiedy można się zatrzymać, rozgrzać, pogadać przy palniku. Niezależnie, czy jesteśmy na szutrach, w górach czy w lesie – gotowanie w terenie daje więcej możliwości, niż się wydaje.

Gdzie można gotować?

W zasadzie – wszędzie, gdzie da się na chwilę stanąć. Parking leśny, polana przy szlaku, brzeg rzeki, kamienie przy drodze technicznej. Jeśli nie rozpalamy ogniska, a tylko korzystamy z palnika, nie potrzebujemy wiele. Wystarczy kawałek płaskiego podłoża i brak wiatru.

Na noclegach opcje są szersze. Można rozstawić kuchenkę pod markizą, na składanym stoliku albo bezpośrednio na skrzyniach z bagażu. W deszczu sprawdza się tylko otwarta tylna klapa Duster-a albo namiot dachowy z przedsionkiem. Ważne, żeby nie gotować w zamkniętym aucie – wentylacja to podstawa.

Czym gotować?

Najczęściej używamy kuchenek gazowych na kartusze. Są małe, lekkie, proste w obsłudze. Jedna wystarczy, ale dwie pozwalają już gotować i parzyć herbatę jednocześnie. Coraz popularniejsze są też składane grille na węgiel drzewny – dobre, jeśli zostajemy w jednym miejscu dłużej.

Na większe wypady trafiają się rozwiązania „półkempingowe”: kuchenki dwupalnikowe zasilane z butli, blachy do pieczenia, czajniki turystyczne z filtrem, garczki żeliwne. To już nie tylko gotowanie – to już logistyka. Ale działa, jeśli jest na to czas i miejsce.

Lokomtywa – Dusterowa Zmota 2024 – prezentacja zwycięzcy

Z czego gotować?

Nie zawsze trzeba mieć pełne zapasy. W warunkach outdoorowych, na dłuższych wyprawach, gotowanie w terenie często polega na improwizacji – z tego, co zostało, co uda się kupić po drodze, co nie wymaga lodówki. Dobrze mieć produkty suche i trwałe: ryż, makaron, konserwy, warzywa, jajka, przyprawy. Resztę można uzupełniać na bieżąco.

W razie czego – jest zawsze plan B: wrzątek i danie instant. Albo zimny chleb z pasztetem. Nie ma w tym wstydu – bywa, że gotowanie schodzi na dalszy plan, gdy dzień był długi, a ręce już nie chcą działać.

Ograniczenia – i jak je omijać

Gotowanie w terenie nie jest bezproblemowe. Wiatr potrafi zgasić płomień, deszcz wszystko przemoczy. Czasem brakuje wody, czasem po prostu energii. Dlatego warto mieć plan minimum: coś, co zadziała w każdych warunkach.

Na przykład: termos z gorącą wodą zaparzony rano, jeśli wiemy, że wieczorem nie będzie warunków. Albo prowiant gotowy do zjedzenia bez podgrzewania. Modułowość też pomaga – im więcej rzeczy jest „gotowych do złożenia”, tym mniej trzeba kombinować.

Gotowanie podczas off-road’owania? Możliwości są szerokie

Gotowanie na wyprawie nie kończy się na jednej kuchence i konserwie. Można rozwinąć się do poziomu terenowej kuchni z grillem, dwupalnikową kuchenką i pełną lodówką kompresorową. Ale można też pozostać przy minimum – i dalej jeść ciepło, sprawnie, bez nadmiaru sprzętu.

Ważne, żeby znać swoje możliwości, teren i warunki. Nie chodzi o kulinarny popis, ale o komfort. Czasem ten komfort to ramen na poboczu. Czasem – kawa parzona o świcie na dachu auta. A czasem – po prostu kolacja w milczeniu, po całym dniu jazdy.

Śledź DORTP.TV na kanale YTInstagramieTikToku i Facebook’u!

Facebook
Telegram
WhatsApp
Email
Print

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

...a może to też Cię zainteresuje: