Widziałem go po raz pierwszy na zdjęciu z Wörthersee. Ciemny, surowy, z pomarańczowymi akcentami i kratowym bagażnikiem. To nie był kolejny miejski SUV z plastikowymi nakładkami. Opel Frontera GRAVEL wygląda jak narzędzie do jazdy tam, gdzie asfalt się kończy.
Bez udawania – prawdziwy gravelowy sprzęt
Bazą jest elektryczna Frontera, ale wersja GRAVEL to osobna historia. Felgi 7×16 od BORBET, wyciągarka, boczne schowki, oświetlenie na masce i bagażniku dachowym – tu nikt nie udaje terenówki. Widać, że auto przygotowano z myślą o szutrach i kamieniach, a nie tylko Instagramie. Projekt powstał w Rüsselsheim, ale współtworzyły go też firmy tuningowe BlackFish i XS, które wiedzą, co to znaczy prawdziwe „gravelowe” auto.
Haval H5 – SUV z mocno terenowy zacięciem
Wnętrze – proste, funkcjonalne, z charakterem
W środku nie znajdziesz skóry czy drewna. Są sportowe fotele z mikrofibry, pomarańczowe przeszycia, czarna podsufitka. Wygląda to dobrze i praktycznie – bez przesady, ale z charakterem. Nisko położony środek ciężkości i elektryczny napęd z dużym momentem obrotowym mogą się sprawdzić na luźnej nawierzchni.
Pytanie otwarte: czy to coś więcej niż pokaz?
Frontera GRAVEL to nie jest zapowiedź konkretnego modelu – to pokaz możliwości. Opel pyta: „czy chcielibyście taką wersję w salonie?”. Ja odpowiem: chciałbym nią pojechać na Jurajskie szutry albo w Bieszczady z namiotem na dachu. I jeśli taki samochód faktycznie wejdzie do produkcji, to będzie godny uwagi nie tylko na pokazach, ale i w terenie.
Śledź DORTP.TV na kanale YT, Instagramie, TikToku i Facebook’u!
Źródło: Opel











