PodróżePrzygoda

Czarnogóra i Bośnia, off-road’owa Wielkanoc

Powoli małą tradycją Dusterwiczów z Duster Off Road Team Poland staje się spędzenie Świąt Wielkanocnych poza granicami naszego kraju. Po zeszłorocznej wyprawie do Paryża w tym roku wróciliśmy na nasz ulubiony kierunek – Bałkany. Celem naszej podróży zostały Czarnogóra i Bośnia, kraje które pomimo tego, że odwiedzaliśmy już wielokrotnie – w dalszym ciągu potrafią nas zachwycić i zaskoczyć.

Zobacz film Czarnogóra i Bośnia na Wielkanoc

Sarajewo i pocztówka z Igrzysk

Przygodę zaczęliśmy od przystanku w Bośni, dokładniej w Sarajewie. Miasto na każdym kroku przypomina, że jeszcze niedawno było polem wojennej rozgrywki. Nierozminowane do dziś pola w okolicy, mnóstwo opuszczonych budynków i widoczne ślady po ostrzałach towarzyszą mu na każdym kroku. Z drugiej strony, miasto do dziś żyje Zimowymi Igrzyskami, choć od organizacji tej imprezy przez Sarajewo minęło już prawie 40 lat. W mieście znajdziemy wiele nawet współczesnych nawiązań do symboliki olimpijskiej. Same budynki olimpijskie i obiekty sportowe, ulokowane na obrzeżach, popadły w ruinę i są obowiązkową pozycją do odwiedzenia przez takich jak my, miłośników niecodziennych urbexów. Kolejnym przystankiem naszej przygody było wyjątkowo urokliwe miasteczko, Mostar. Podobnie jak Sarajewo otoczone jest górkami dlatego w obu miastach, po zaliczeniu turystycznych pozycji obowiązkowych, bardzo łatwo jest znaleźć trasy off-roadowe z pięknymi panoramami.

Z przystankiem w Chorwacji

Po drodze na Czarnogórę zahaczyliśmy jeszcze o Dubrownik i punkt widokowy. Tuż za tym historycznym miasteczkiem znajduje się zatoka opuszczonych hoteli. W jednym miejscu można naleźć kilka tego typu niszczejących budynków. Co zaskakujące jak na tak osobliwą atrakcję, ilość turystów była niewiele mniejsza, niż w centrach chorwackich kurortów. Po krótkim zwadzeniu udaliśmy się w dalszą podróż, docierając do Zatoki Kotorskiej.

Turcja – kawałek Azji na wycągnięcie ręki

Zatoka Kotorska- Czarnogórski Raj

Zatokę Kotorską uważam za jedno z piękniejszych miejsc na Bałkanach. Warto zjechać z utartych szlaków i pojeździć po okolicznych górach szukając mniej uczęszczanych dróg. Miejscami można liczyć na małe skoki adrenaliny, zwłaszcza jeżdżąc przy stromych skarpach. Widoki, które rozpościerają się przez całą zatokę, są jednak tego warte. Po objechaniu zatoki dotarliśmy do Kotoru, a po zwiedzeniu miasta ruszyliśmy dalej w góry. Słynnymi serpentynami kotorskimi dotarliśmy na obrzeża Parku Narodowego Lovcen, skąd rozpościera się piękna panorama na niemal całą Zatokę Kotorską. Ten niesamowity widok na zatokę, z wysokości blisko półtora kilometra, pozostaje w pamięci na całe życie.

Czarnogóra i Bośnia, od Lovcen do Baru

Kiedy przejeżdżaliśmy przez park Lovcen, co chwilę znajdowaliśmy fajne miejsca widokowe. Przebijając się przez góry, kierowaliśmy się z powrotem na nabrzeże. Odwiedzając po drodze Fort Kosmac i kilka mniejszych miejscówek, dotarliśmy do Baru. Piękna pogoda pozwoliła na zażycie pierwszej w tym roku kąpieli w morzu. Po zwiedzeniu Starego Baru udaliśmy się w podróż nad jezioro Szkoderskie, ale starając się maksymalnie omijać utarte szlaki.

Jezio Szkoderskie na dziko, z prygodami

Przez góry, z Tudemili do Bojlevici, jechaliśmy fantastyczną, widokową drogą. W okolicach Virpazar trafiliśmy na opuszczone miasteczko pełne starych, zniszczonych pałacyków. Nocleg zaplanowaliśmy nad Jeziorem Szkoderskim. Świadomi, że dzikie biwakowanie jest w Czarnogórze zabronione, szukaliśmy zwykle odludnych terenów. Tym razem jednak ogień na brzegu jeziora zwrócił uwagę straży granicznej patrolującej jezioro na motorówce. Jak na sympatycznych mieszkańców Półwyspu Bałkańskiego przystało, tylko poprosili nas, żeby nie świecić latarkami a ognisko powoli wygaszać. Następnego dnia, okrężną drogą wzdłuż rzeki Rijeka Crnojevića dotarliśmy do Podgoricy. Kilka przystanków w stolicy, na kanionie Cijevna, kaskadach na rzece Moraca czy nad wodospadem Niagara i dalej w drogę w kierunku na Niksic. Po drodze szczególne wrażenie zrobił na nas wkomponowany w górski masyw klasztor Monaster Ostrog.

Czarnogóra i Bośnia na Wielkanoc – przygody w śniegu

Nocleg znaleźliśmy w okolicy wioski Bjelosevina, u podnóża gór. Po nocnej nawałnicy, rano zastaliśmy zaśnieżone samochody. Mimo tej niespodzianki nasz ambitny plan zakładał na ten dzień przeprawę przez góry, na skróty, w kierunki Zabljaka i parku Durmitor. Śnieg u podnóży zwiastował, że górskie trasy mogą być nieprzejezdne. Mijając pomniejsze wioski, sami mieszkańcy sugerowali nam nawrotkę, ale… my nie przejedziemy? Kiedy minęliśmy granicę 1500 metrów, nisko zwisające chmury zaczęły nam mocno ograniczać widoczność. Śnieg po kolana, zamieć i zasypana droga sprawiły, że poruszaliśmy się mocno na oślep. A raptem dwa dni temu i tylko 100 kilometrów wcześniej kąpaliśmy się w Adriatyku. Kiedy w ruch musiały już iść wyciągarki a określenie, którędy biegnie droga, wymagało puszczenia przodem piechura – odpuściliśmy. A właściwie już do samego kanionu rzeki Piva i podnóża Durmitoru po prostu musieliśmy mocno obniżyć pułap.

Durmitor pod śnieżną kołderką

Dotarliśmy do Jeziora Pivsko i ruszyliśmy ponownie w góry. Malowniczą trasą, serpentynami po skalnej ścianie, miejscami przez tunele wykute w skale ruszyliśmy na Durmitor. Jak się z jednej strony dojazd do Zabljaka nie udał, to próbujemy z drugiej. Czemu słynna trasa P14 miałaby nie być odśnieżona? Niestety nasz hurraoptymizm szybko zderzył się ze ścianą. A właściwie kolejną śnieżną zamiecią. O ile dojazd do pierwszej górskiej wioski nie był większym problemem, o tyle w pewnym momencie ponownie szlak nam się urwał, a przed sobą mieliśmy jedynie białą pustynię ciągnąca się tak daleko, jak nam zamieć pozwoliła sięgnąć wzrokiem. Niestety znowu muliliśmy uznać wyższość sił natury, ale widoki z drogi na Jezioro Pivsko były tego warte.

Srebrenik na otarcie łez

Malowniczym kanionem rzeki Piva wróciliśmy na Bośnię i Hercegowinę. Dalej wzdłuż rzeki Drina udaliśmy się na północ kraju. Ostatnim przystankiem naszej podróży był Zamek Srebrenik, skąd ruszyliśmy w drogę powrotną do kraju. Czarnogóra i Bośnia zachwycają nas i przyciągają niezależnie od pory roku. Czując ogromny niedosyt po górskich przygodach, obiecaliśmy sobie, że wrócimy do Czarnrogóry, kiedy tylko otworzą drogę przez park Durmitor.
Materiały z naszych wyjazdów można znaleźć nie tylko na kanale YT grupy DORTP, ale też na Instagramie i Facebook’u!

Poczytasz o nas też na DaciaNews.pl oaz w magazynie Off-Road.pl!